czwartek, 19 czerwca 2014

ESSENCE LONGLASTING


Dobry wieczór kochane!
Dzisiejszy dzień spędziłam bardzo miło.Pogoda dopisywała.Dodam,że przez moją nieuwagę zrobiłam sobie coś w stopę i nie mogę chodzić,ale mam nadzieję,że się z tego wyliże.Wieczorem,przyskakałam na jednej nodze do komputera i postanowiłam napisać dla was recenzję szminek Essence-Longlasting.Znajdują się onę pośród czerwcowych nowości,ale używam ich cały czas więc wyrobiłam sobie o nich zdanie.
 *
Cena:10 zł
Moja opinia:Szminki zamknięte są w eleganckim,klasycznym opakowaniu,które ma obwódkę w kolorze naszego kosmetyku,co jest fajnym,przyjemnym dla oczu,pomysłem.Ja posiadam numery 09 i 13.Zakrętka nie otwiera się sama.Nie ma problemu z noszeniem w torebce,szminka nie topi się w niej.Chowałam ją tam w czasie gorących dni i nic się nie działo.


Trzynastka to naturalny róż.Bardzo ładnie prezentuję się na ustach.Jest jasny,możemy malować się nim codziennie-do pracy,szkoły.Nie należy do jaskrawych,ale przy okazji ładnie podkreśla nasze wargi.Dobrze prezentuję się z prostymi,codziennymi makijażami.


Dziewiątka to natomiast,wręcz fiolet.Przy mojej bladej skórze wypada ciemno.Aczkolwiek myślę,że jeśli ktoś szuka szminki w tym kolorze,to jest to idealny odcień.Ku mojemu zdziwieniu,łatwo się nim maluję,gdy nie używamy konturówki i wyjedziemy poza linie ust,nie ma tragedii,"wyjechanie" wcale nie jest bardzo widoczne,łatwo je zetrzeć używając nawet palca i przy okazji nie rozmazać go na pół twarzy.


Pigmentacja jest całkiem w porządku,nie powala z nóg,ale też nie zniechęca do używania szminki.Aby kolor był bardzo widoczny wystarczy przejechać po ustach kilka razy,oczywiście można go stopniować.
Trwałość to u mnie jakieś od dwóch do trzech godzin,ale ja dużo mówię i często zdarzy mi się czegoś napić.Podobno u niektórych innych dziewczyn jest o wiele lepsza.Schodzi równomiernie,nie ma efektu kolorowej otoczki na linii warg.
Mi nie wysusza ust,nie czuje nawilżenia.Nie reagują one na szminkę.


Podsumowując,uważam że za taką cenę to całkiem fajny produkt.Prawdopodobnie sięgnę po inne kolory.Wpadł mi w oko koralowy,ale gdy je kupowałam,akurat tego jednego odcieniu nie mieli,był wyprzedany.
Muszę wam powiedzieć,że lubię produkty od Essence,łatwa dostępność (drogerie Natura) ,tanie i działanie okej.


niedziela, 15 czerwca 2014

DENKO MAJ,PRODUKTY DO WŁOSÓW.

Cześć!
Dzisiejszy post będzie dość nietypowy.Nie wiem pod jaką etykietę go podpiąć.
Będzie to pewnego rodzaju denko z krótkimi recenzjami dwóch kosmetyków.
No właśnie...dlaczego tylko dwóch.Ostatnio u jakiejś blogerki zauważyłam ciekawą formę przedstawiania zużyć.Opisywała ona po 5 kosmetyków w jednej notce.Wzięłam z niej przykład,jednak formę tą trochę zmieniłam.Postanowiłam opisywać zużycia z przeszłego miesiąca,kategoriami,do tego nie wszystkie produkty ale te,których używałam najwięcej,najczęściej,które najszybciej się skończyły.

Przybliże wam:
-Ekspresową odżywkę regenerującą  Oil Nutritive,Gliss Kur,Schwarzkopf
-Szampon odbudowujący,Long Repair,Nivea


Jeśli czytacie mojego bloga,to wiecie,że moje włosy są w stanie tragicznym.Z tego względu,przykładam dużą wagę do produktów,którymi je pielęgnuje.

Odżywka Gliss Kur,to stały element w mojej walce o piękne kłaczki.Przede wszystkim,cenie sobie to,że jest w sprayu i nie spłukuję się jej.To zachęca do regularnego stosowania.Aplikacja jest prosta i zajmuje malo czasu,fajna sprawa dla osob,ktore jak ja zawsze się gdzies spieszą.
Dziewczyny mające dugie włosy doskonale wiedzą,że rozczesywanie ich to koszmar.Ten kosmetyk pomaga w tym.Dzięki niemu nie wyrywam dużo kłaczków,zabieg ten staje się bezproblemowy.Co do działania regeneracyjnego,nie zauważyłam go jakoś szczególnie.Włosy są po prostu pachnące,w miarę miłe w dotyku,końcówki rozdwająją się tak samo jak gdy jej nie używam.Mimo tych minusów,cały czas do niej wracam i bardzo ją lubie
Szampon Nivea...cóż.Trudno mi coś o nim powiedzieć.Pachnię pięknie,myje w porządku.Pieni się średnio.I to by było na tyle...Obietnica producenta to blask i elastyczność.Być może sprawdza się to w małym stopniu,ale cudów nie ma.Szampon jest w porządku,do mycia,zwykłego mycia.Ale jeśli chcemy jakiś dodatkowych korzyści to nie jest "to".Do kosmetyków do włosów tej firmy,wracam co jakiś czas,ale zdecydowanie nie są to moi faworyci.

 Do odżywki Gliss Kur,oczywiście wrócę,do szamponu Nivea pewnie kiedyś też.W tym zestawieniu zdecydowanie wygrywa Schwarzkopf


niedziela, 8 czerwca 2014

Verona, Ingrid, Wonder Shine Full Color


Cześć Dziewczyny (i chłopaki ?)
Pogoda jest cudowna,jako iż mamy weekend znalazłam chwilkę żeby napisać notkę.Przygotowałam dla was recenzje całkiem fajnej szminki.
Może zacznę od tego,że uwielbiam kosmetyki do ust,no poza błyszczykami,bo nie cierpię tego uczucia klejących się warg.

Produkt,który dzisiaj opisuje to Ingrid,Wonder Shine Full Color,numer 289.
Kosztuje grosze.Cena wacha się w granicach 8 złotych.Ja zakupilam moją w popularnym "Gutku",więc myślę,że z dostępnością nie ma problemu.
Opakowanie jest bardzo eleganckie.Strasznie drażnią mnie typowe kolorowe i kiczowate.To jest piękne.Mam ją ponad pół roku,a nie połamało się.Jedyną wadą są ścierające się napisy,których u mnie już od dawna nie ma.
Co do koloru, to jest to czerwony,który lekko wpada w pomarańcz (?).Zobaczcie sami,na zdjęciach.


Kosmetyk jest mocno napigmentowany.A odcień na ustach bardzo widoczny.Można go stopniować.Szczerze mówiąc,ja po pomalowaniu warg,często jeszcze go lekko ścieram, bo jest za mocny,nawet przy delikatnej warstwie.


Zapach jest lekki,typowy dla szminek.Często określany mianem "babciowego". Jednak dla mnie nie ma w nim nic drażniącego,jest mało wyczuwalny. 
Wykończenie określiła bym "pół matem". Nie są widoczne żadne drobinki.Połysk jest ot taki średni.
Nie wysusza ust,co dla mnie jest bardzo ważne. Maskuje suche skórki,nie podkreśla ich.
Czytałam u innych dziewczyn,że zachwyciła je trwałość.Ja niestety nie jestem nią oczarowana.Szminka utrzymuje się jakieś trzy godziny.Co do jedzenia i picia,to typowo się ściera po spożyciu posiłku. Kolejną wadą jest fakt,iż gdy już schodzi robi to nierównomiernie.Gdy w środku warg już jej nie ma, na ich krawędziach jest jakby nieruszona,co wygląda kiepsko.Trzeba kontrolować jej stan co jakiś czas.Myślę,że jeśli nie macie kłopotu z poprawianiem wyglądu ust co kilka godzin,nie będziecie narzekać.

Ogólnie rzecz ujmując,lubię tę szminkę.Jest tania, więc można jej spróbować na sobie,a gdy się nie spodoba,nie tracimy wiele.Intensywność to ogromny plus.Prawdopodobnie do niej wrócę.




sobota, 31 maja 2014

MAJOWE ZAKUPY



Cześć!
Dzisiaj,jak w tytule,pokaże mam moje kosmetyczne zakupy majowe.Kilka z tych rzeczy staje się już powoli denkami,także niedługo spodziewajcie się recenzji.
Wiele z nich wygrałam w rozdaniu u KasaBlanka.Przy nich nie będę pisała ceny.
To zaczynamy.

 
Na ten puder (25 zł) czaiłam się od dawna,wreszcie udało mi się go dorwać,już się z nim polubiłam.
Róż,zdecydowanie mi się przyda,ze względu na to,iż ostatnio mi się skończył.

 Bell.Miętowy pokochałam!

Perfumy Calvin Klein.CK IN 2U. (ok.100zł). Pachną  obłędnie.


Olejek do paznokci Sensique (ok.10 zł) to stały punkt mojej kosmetyczki
Paletka Sleek,środka wam jeszcze nie pokaże.Poczekajcie do recenzji ;)

Jeszcze nie próbowałam!



Z rzeczy podstawowych-Nivea ok.11 zł | Krem do stóp.

Kolejne podstawowe rzeczy- żel(8 zł) jest ogromny, a ta pianka (5 zł) to dla mnie już tradycja

Maska zbiera super opinie,   odżywka tez jest bardzo fajna.

Szampon z Alterry stoi jeszcze nie otwarty a ten z Dove już kończe,zdecydowanie mój ulubieniec (12 zł)

Kolejne rzeczy to odżywka w sprayu oraz suchy szampon.

To by było na tyle.Kupowałam raczej najpotrzebniejsze rzeczy. Co do wish listy na czerwiec to już myśle o kilku kosmetkach ,które koniecznie musze spróbować.Między innymi nowe szminki od Golden Rose.
Trzymajcie się!

poniedziałek, 26 maja 2014

FAROUK, BIOSILK


Cześć!
Dzisiaj przygotowałam dla was notkę dotyczącą jedwabiu do włosów.
Już na wstępie należy wspomnieć,że moje włosy są w opłakanym stanie.Może nie tyle co włosy,ale końcówki.Tak,to prawdziwy koszmar.Zgadnijcie na ile "części" jedna z nich była "rozdwojona".Na 16! Wyglądała jak żyto,zmiotka,czy cokolwiek,co nie jest przykładem  pięknych włosów.
Dawno,dawno temu wymyśliłam sobie,że moje włosy będą sięgać do pasa.Teraz brakuje im już naprawdę mało.Niestety,jak to sie mówi,byłam młoda i głupia-nie zwracałam uwagi na ich pielęgnacje,moje myśli kręciły się tylko wokół ich długości.Nie używałam,żadnych masek czy czegokolwiek innego.Po prostu je myłam i raz na jakiś czas spryskałam odżywką,ale to tylko  i wyłącznie po to,aby lepiej się rozczesywały,bo była to męczarnia.Podejrzewam,że gdyby nie fakt,iż miałam z tym problem,nigdy nie sięgnęłabym po coś innego niż szampon.Do tego prostownica.Codziennie.Czasem kilka razy dziennie.Moje włosy były najzwyczajniej w świecie spalone.Naturalnie są falowane, i okropnie i puszą i plączą.Wystarczy,że je uczesze,następnie pójdę zabrać torebkę z pokoju a gdy wracam do lusterka już mam straszne supły.Gdy prostowałam,problem chociaż w małym stopniu znikał.No właśnie,mam fale,a od prostownicy niektóre z nich były loczkami,które wyglądały jak loczki aniołków z obrazów.Wiecie o co chodzi? 
Pewnego dnia powiedziałam-STOP.Już nie może tak być.Odstawiłam prostownice.Zaczęłam dbać o moje kłaczki.W tym celu kupiłam dzisiaj omawiany jedwab.

Cena/Pojemność: 6zł /15ml, 80zł /150ml

Skład: 
 Cyclomethicone, Dimethicone, SD/Alkohol 40B, Panthenol, Ethyl Ester of Hydrolized Silk, Octyl Methoxycinnamate, Parfum, C 12-15 Alkyl Benzoate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben

Moja opinia: 
Mam opakowanie 15 ml. jak widzicie,kosztuje grosze.A jest bardzo wydajny.Wystarczą dwie krople na pokrycie wszystkich końcówek.No właśnie,na wstępnie powiem,że używam go tylko do owych końcówek.Nie smaruje całych włosów, ze względu na to,że mi takie kosmetyki je obciążają.
Buteleczka jest wygodna.Czasami zdarzy się,że wyleje się go za dużo,ale to nie problem. 
Zapach? Piękny,nie przesadzony.Po prostu "czysty",jak ja to nazywam.Utrzymuje się na włosach bardzo długo.
Można używać go na sucho jak i na mokro,co jest plusem.
Stosuje już jakiś czas i moje końcówki są w naprawdę lepszym stanie.Oczywiście nie jest to jeszcze ideał.Ale wyglądają zdecydowanie zdrowiej.Nie są już tak bardzo porozdwajane.Do tego stały się  świetne w dotyku.Czytałam wiele opinii,że kosmetyk ten je wysusza i są jak "siano",ale mi nie przydarzyło się nic takiego.
Minusem jest alkohol bardzo wysoko w składzie,z tego względu wiele dziewczyn z  jedwabiu rezygnuje.Mi on nie szkodzi,nie widzę żadnych skutków ubocznych.
Zdecydowanie polecam wam ten kosmetyk,jeśli walczymy o piękne włosy,każdy produkt należy wypróbować,aby znaleźć ten idealny dla siebie.Ja już znalazłam,zdecydowanie jestem na "tak" i polecam wam go!

PS.Myślę,żeby zamieszczać tutaj posty o moich zmaganiach z włosami.Prawdopodobnie niedługo zrealizuje ten plan.

wtorek, 20 maja 2014

Under Twenty, Multifunkcyjny krem antybakteryjny BB


Cześć!
Długo szukałam idealnego podkładu,niestety mam strasznie jasną cerę,więc nawet najjaśniejsze odcienie były dla mnie o kilka tonów za ciemne.Prawdziwy koszmar! Gdy skończył się mój fluid,stwierdziłam,że strasznie mnie irytuje uczucie maski na twarzy,które towarzyszy mi gdy używam podkładów.Drugą sprawą był fakt,że zbliżają się wysokie temperatury na dworze i w takich sytuacjach kosmetyki te nie sprawdzają się.Postanowiłam spróbować tak zachwalanych kremów BB.Mój wybór padł na Under Twenty,który na wizażu ma całkiem pozytywne opinie,68 "hitów" hmm to musi coś znaczyć.

Cena/pojemność: ok.15 zł/75 ml

 Skład:
Aqua, C12-15 Akyl Benzoate, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Triethylhexanoin, Cety PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Propylene Glycol, Polymethyl Methacrylate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Magnesium Sulfate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Candelilla Cera, Ethylhexylglycerin, Triethoxycprylylsilane, Butylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Laminaria Saccharina Exstract, Phenoxyethanol, Methylparaben, Parfum, Benzyl Alcohol, Linalool, Limonene, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexane Carboxyaldehyde, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Geraniol, Hydroxycitronellal, CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499

Obietnice producenta:

Moja opinia:
Jak już mówiłam,po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii na jego temat,ruszyłam do sklepu,po mój nowy podobno idealny kosmetyk,który miał spełnić jak złota rybka ,każde moje marzenie dotyczące twarzy.

Po rozpakowaniu go z kartoniku w którym był umieszczony,pierwsze co rzuciło mi się w oczy to OGROMNA tubka.Ucieszyłam się bo strasznie nie lubię mieć kosmetyków na kilka użyć.Duże opakowanie tutaj sprawia,że krem jest bardzo wydajny.Cena jak na taką ilość preparatu jest niska.

Dobra,nakładamy na twarz. 
"Jezu jak on się beznadziejnie rozprowadza"-Moja myśl po pierwszych chwilach.
Nie sugerujcie się nią! Po sekundzie zastanowienia stwierdziłam,że konsystencja jest dosyć płynna i lekka,co jest dla mnie nowością.Po prostu po odstawieniu zwykłego "ciężkiego" fluidu,nie mogłam przyzwyczaić się do takiego łagodnego kosmetyku.Po kilku użyciach,nakłada się bez problemu. 

Po pomalowaniu,zawsze czekam aby wyrównał się z kolorem skóry.Tu jest fantastyczny.Idealnie wyrównuje koloryt,nie tworzy efektu maski.Po jakiś 5 minutach zapominam,że go mam na sobie.Nadaje piękny wygląd,bardzo naturalny.Tu należy wspomnieć,że kupiłam najjaśniejszy odcień-01.Jest genialny dla bladych osób.To chyba pierwszy kosmetyk,który tak strasznie nie odznacza się na mojej twarzy. 

Co do maskowania niedoskonałości,nie można zapomnieć,że jest to krem BB,nie zwykły fluid.Nigdy nie będzie zakrywał naszych małych wrogów tak dobrze jak podkład.
Jednakże,nie jest z tym najgorzej.Powiedziałabym:daje radę,ale gdy nasza twarz ma zły dzień  bez korektora się nie obejdzie.

Matuje: 70 % ?! To akurat bajka,a nie wynik testów dermatologicznych.Nie spełnia tej funkcji wcale,powiem więcej-gdy go użyję świecę się o wiele wiele bardziej niż bez niego.Bez pudru się nie obejdzie.

Kolejna rzecz to trwałość,a raczej jej brak.Krem znika z twarzy bardzo szybko.Gdy długo jesteśmy poza domem,wypadało by go ze sobą zabrać i pomalować się w wolnej chwili.Całego dnia w szkole,nawet bardzo krótkiego ,nie wytrzymuje.

Zapach jest bardzo przyjemny,lekki,nie drażni nas.Idealny.

Podsumowując,polecam wam ten kosmetyk.Jednak śmiem twierdzić,że jeśli jesteście wymagające,nie polubicie go.Myślę,że jest fajny na dni w których nie potrzebujemy mocnego makijażu i gdy nasza cera nie ma większych problemów z niedoskonałościami.




czwartek, 15 maja 2014

Playboy-Play It Sexy


Cześć!
Dzisiaj postanowiłam napisać dla was recenzje wody toaletowej Playboy Play It Sexy.
Uwielbiam wszelkie zapachy i kocham o nich czytać.Mimo tego,że czytanie o pachnidłach wydaje się bez sensu,przecież przez czyjegoś bloga nie poczuje ich zapachu,lubię wiedzieć czego unikać ze względu na np.słabą trwałość.
Jak zobaczycie na zdjęciach, ja mojego Playboy'a już skończyłam,więc na pewno pokaże się w majowym denku,jeśli takowe będzie.Nie przedłużając przechodzę do mojej opinii.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: różowy grejpfrut, mandarynka, różowy pieprz
nuta serca: herbata jaśminowa, osmanthus, lukrecja
nuta bazowa: wanilia, paczula, drzewo sandałowe, bób tonka

Cena/Pojemność:
 ok.40 zł/50 ml

Raz wybierając perfumy w drogerii,zobaczyłam tą piękna buteleczkę, więc na to pachnidło odrazu zwróciłam uwagę.Zdecydowanie przykuwa uwagę,zakrętka symbolizuje popularnego króliczka.Buteleczka jest bardzo kobieca,zdecydowanie sexy!
Zapach jest  świeży,odświeżający.Idealny dla mnie,myslę,że wam też się spodoba. Do tego,gdy sie nim spryskamy jest intensywny,ale ta intensywność nie jest przesadzona,nie zaczyna nas boleć glowa.Niestety,ma też wade.Powiedziałabym,że najważniejsza rzecz jest ową wadą.Trwałość.Utrzymuję się może nie całe 2 godziny po czym wietrzeje i zupelnie go nie czuć.Strasznie mi to przeszkadza,gdy ide do szkoły na 8 godzin, a nie mam możliwości go wziąć do plecaka,ponieważ ta buteleczka nie nadaje się do tego.Slaba trwałość przeklada się też na kiepską wydajność,musimy się nimi często pryskać.
Podsumowując,myślę,że warto spróbować ich na sobie.Pachną zabójczo,a 40 zł za 50 ml to jeszcze znośna kwota,która nie eliminuję ich całkowicie,mimo tej znacznej wady.
Polecam wam je,pewnie kupie jeszcze nie raz i nadal będę narzekała na nietrwałość i zachwycała się zapachem  (haha).